Ulica Ofiar Drogowych

Remont ulicy, czy budowa parkingu i poprawa przepustowości?

Na stronach urzędu miasta (*1) zostały opublikowane projekty dotyczące przebudowy ulicy Ofiar Katynia. Z datowania dokumentów wynika, że powstały już w wakacje. Poznaliśmy je dopiero na początku lutego. To ważna ulica, także dla rowerzystów. I - niestety - jedna z najbardziej niebezpiecznych. W rankingu ulic burmistrza zajmuje niechlubne trzecie miejsce: 5 wypadków, 60 kolizji. 30 zdarzeń na skrzyżowaniach, w tym 23 na skrzyżowaniu z Monte Cassino. Przebudowa jak najbardziej potrzebna.

Ale czy ta przebudowa ograniczy liczbę wypadków? Prawdopodobnie będzie ich więcej. Dlaczego?

Wypadków będzie więcej

Najgroźniejsze miejsce, skrzyżowanie "na złotym rogu" (2), praktycznie pozostanie bez zmian. No, może poza takim gadżetem jak migający znak drogowy. I poza tym, że do likwidacji pójdzie jedno przejście dla pieszych. Czyli dzieci mieszkające na Ofiar Katynia nr 32-50, ulicy Ziemi Tarnowskiej lub Wita Stwosza, idąc codziennie do szkoły będą przechodzić w poprzek Ofiar poza przejściem. Bo trudno uwierzyć, by biegały dookoła skrzyżowania przez trzy przejścia. Wyobraźnia panów projektantów jest mniej niż malutka.

W "Raporcie 2014" (3) Rowerowy Brzeg postulował tam utworzenie skrzyżowania wyniesionego (4), równorzędnego. Niestety, dalej będzie równo i prosto, co będzie sprzyjać rozwijaniu dużej prędkości samochodów i wypadkom. Raport też zauważa, że widoczność tam zasłaniają parkujące - nielegalnie, za blisko skrzyżowania - na chodnikach samochody. Po przebudowie, zmieni się tylko to, że będą już parkowały legalnie, bo zatoki parkingowe kończą się w odległości mniejszej niż 10 m przed przejściem dla pieszych.

Największy parking w Brzegu będzie na Ofiar!

Przyglądając się projektowi odnoszę nieodparte wrażenie, że cała heca polega na tym, by pod płaszczykiem remontu wybudować parking na kilkaset samochodów. Zatoka postojowa będzie się ciągła na przestrzeni 600 metrów, natomiast pod drugiej stronie parkowanie przewidziano na… quasichodniku. Pieszym zostanie czasami tylko 200 cm chodnika.

Na jednej z wizualizacji rozpowszechnianych przez Urząd Miasta, pod budynkiem internatu widać pas postojowy oddzielony od chodnika krawężnikiem. Tymczasem w projekcie budowlanym nie ma krawężnika. Jeśli nie ma, to prawdopodobnie kolejne złamany przepis z prawa budowalnego (5). Ale nie chodzi o przepis, a praktykę. W tym miejscu pieszym pozostanie 180 cm z płytek i kilka cm kostki przy ścianie. Teoretycznie. Bo nietrudno sobie wyobrazić, że niewidzialna granica między pasem postojowym a chodnikiem będzie regularnie naruszana.

Hulaj dusza! 600 metrów prosto!

Inną sprawą jest brak jakichkolwiek metod uspokajania ruchu na tych 600 metrach. O ile dzisiaj prędkość uspakajają dziury, to po remoncie nic krewkich kierowców nie ograniczy. Absolutnie nic. Szerokość w wielu miejscach przekracza zalecenia budowlane, co jest także rozrzutnością, a mimo tak szerokiej jezdni brakło np. bezpiecznych azylów na przejściach. Kuriozalne jest też wyznaczenie miejsca postojowego (w okolicach browaru) w ten sposób, że piesi będą na przejście wchodzić bezpośrednio zza parkujących samochodów. Rozporządzenie tego zabrania.

Rondo megalomana

Drugim niebezpiecznym skrzyżowaniem tej arterii jest krzyżówka Ofiar, Kamiennej, Mickiewicza i Powstańców. I tu będzie rewolucja!
Przyszłe rondo
Tu w projekcie jest rondo

Rondo, nie na planie koła, tylko w kształcie stadionu. I, teoretycznie, byłoby to świetne rozwiązanie, gdyby nie projektowali go wyznawcy św. Przepustowości. Bo szerokość jezdni na tym rondzie jest taka jak na rondzie Sosabowskiego (na obwodnicy, gdzie jeżdżą regularnie TIRy) a łagodne łuki będą sprzyjać dużym prędkościom. Narwany kierowca wyhamuje przed rondem, natomiast opuścić go będzie mógł niemal na wprost. Pasy ruchu rzędu 6 lub 4,5 m stosowane w Moskwie są przeżytkiem z ubiegłego wieku, ale i naruszają prawo w tym zakresie. Będziemy mieli tor wyścigowy. Sytuacja dzieci idących do szkoły nr 3 pogorszy się.

Zabytkom na pohybel

Inną zupełnie sprawą jest fakt, że skrzyżowanie dzisiejsze leży w strefie najściślejszej ochrony konserwatorskiej. Po przebudowie zniknie nam najstarsze skrzyżowanie na przedmieściu, zniknie zabytkowy układ krawężników i chodników. Zniknie zieleń. Z tym pytaniem zwróciłem się do powiatowego specjalisty ds. zabytków.

Okazuje się, że nie opiniował tego projektu, a pozwolenie na przebudowę wydał konserwator wojewódzki.

Warto wiedzieć, że bez naruszania wiekowych krawężników i chodników, na tym podwójnym skrzyżowaniu jest dość miejsca, by wyznaczyć dwa minironda (pineskowe), które by potrafiły zredukować liczę wypadków i zaoszczędzić zabytki, zieleń i pieniądze.

Pozytywną sprawą w całym projekcie jest zaniechanie budowy zatok autobusowych, zdecydowanie in plus. Bo zatoki się leczy.

Co jeszcze ciekawego w tym projekcie? Ulica Piwowarska, dzisiaj w zasadzie tylko chodnik, zostanie ulicą, będzie przejezdna w obie strony. To znacznie ułatwi życie użytkownikom i dwóch i czterech kółek. Ale pieszym łatwiej nie będzie, na znacznym odcinku chodniczek będzie miał ledwie 165 cm, to znowu chyba nielegalnie?

Zakaz wjazdu w Powstańców

Co największe wzbudzi kontrowersje? Projekt przewiduje przekształcenie ulicy Powstańców Śląskich w jednokierunkową, od strony ronda stanie zakaz wjazdu. A zaoszczędzone miejsce przeznaczone zostanie na… parking. Projekt, zatwierdzony już przez Starostwo, nie przewiduje dojazdu z Mickiewicza do szpitala nawet dla rowerzystów.

Ustanowienie na ulicy Powstańców ruchu jednokierunkowego sprawia, że pomysł budowy tak wielkiego ronda zupełnie jest bezzasadny. Dlaczego? Obecnie strumienie ruchu rozkładają się w następujący sposób (rycinka): z Ofiar Katynia: prosto jedzie 839 pojazdów, w lewo 475. Z Mickiewicza: w prawo 283, prosto 786. Po ustawieniu zakazu wjazdu w Powstańców ubędzie 1261 skręcających w Powstańców, a więc istnienie ronda tuż pod szkołą będzie zbyteczne. Wzrośnie za to liczba skręcających pod masarnią i tam segregacja jest wskazana, ale może to zapewnić z powodzeniem minirondo, lub nawet rondo pineskowe (*6).

Dlaczego ten projekt to kolejny bubel?

Może dlatego, że podpisy pod projektami wskazują bardzo starą polską szkołę, w której stawia się na św. Przepustowość a nie na bezpieczeństwo? No, niestety, dziwnym trafem znowu ta sama para projektantów spod Opola dostaje zlecenia w Brzegu. A znani są z całej Opolszczyzny ze swych antyrowerowych dokonań. Może i znają się na budowaniu dróg samochodowych, ale ich poglądy na ruch w mieście przypominają jakieś mroki średniowiecza. Mówiąc krótko beton niereformowalny.

A może dlatego, że w urzędach naszego miasta nie ma już osób, które potrafią wyobrazić sobie życia innego niż z okna samochodu? Każdy remont, przebudowa musi się wiązać z powstawaniem niezliczonych miejsc parkingowych i podlegać kanonom św. Przepustowości? Miejsca w tym myśleniu dla rowerzystów i pieszych już nie ma.

Tak czy inaczej, inwestycja ta całkowicie obnaża prawdziwe oblicze naszego burmistrza. Z jednej strony płacił słono za BYPAD, spotykał się z rowerzystami, tworzył nic nie warty dokument, a w tym samym czasie (to był czas wakacji) w tajemnicy przed opinią publiczną knuł kolejny projekt, który ze zrównoważonym transportem nie ma nic wspólnego. Jerzy Wrębiak nie tylko Rowerowemu Brzegowi składał obietnice przedwyborcze. Także publicznie do kamery zapewniał, że w jego priorytetach jest najpierw pieszy, potem rower, potem samochód. I cóż były warte te słowa? Osobiście coraz bardziej się przekonuję, że słowa tego pana coraz mniej znaczą. Czyny wskazują że robi dokładnie odwrotnie niż mówi. Kredyt zaufania się skończył.
Sąd najwyższy orzekł, że niespełnianie obietnic przedwyborczych, nie jest przestępstwem, nie jest oszustwem w sensie prawnym. A czy jest oszustwem w sensie moralnym? To już sobie każdy musi sam odpowiedzieć.

Rowerowy Brzeg, 21 III 2017 r.

Przypisy

Statystyki

: : : : :

Brzeg, marzec 2017 r.